biuletyn informacji publicznej

 


Szukaj w serwisie

 

Odwiedzin:

999270

 

 

Ogłoszenia    Rada Gminy    Przetargi    Obwieszczenia          

Aktualności


Znajdź...

 

"Nie boję się żadnego referendum" – rozmowa z wójtem gminy Lubań
- Jak się panu podobały określenia, które pod adresem większości artykułowała na ostatniej sesji rady gminy była przewodnicząca: grupa trzymająca władzę, rządy jak za carskiej Rosji...
- Takie słowa nie powinny padać z ust radnego. To jest szkodliwe. Posiedzenia sesji są transmitowane on-line, słuchają nas mieszkańcy, internauci. To jest nadużycie, przekroczenie norm przyzwoitości.

- Dla mnie jasne jest, że pan i była przewodnicząca różniliście się mocno w kwestii wdrażania nowego systemu śmieciowego - ale nie tylko o to chodzi. Cała rada jest poróżniona.
- Cóż, w tej kadencji mamy w radzie już trzeciego przewodniczącego. Od ostatniej sesji mówię i będę powtarzać głośno - tak nie można. Nie przychodzi się do rady, żeby walczyć na śmierć i życie o swoje racje, brać pod uwagę wyłącznie własny punkt widzenia.

- Czy ma pan wiedzę na temat tego, co się działo 12 maja pod domem odwołanej właśnie przewodniczącej? Pański pracownik, wraz ze współmałżonkiem, miał tam w nocy wykrzykiwać niecenzuralne treści.
- Wiem tylko tyle, że parę dni po tym jakimś zajściu pani Bogusława Karnaś złożyła u mnie pismo, żądając natychmiastowego zwolnienia ze stanowiska tegoż pracownika. Była przewodnicząca po raz kolejny próbowała wejść w moje kompetencje; ona nie może mi nakazywać, żebym ja zwalniał moich pracowników.

-A co pan zrobi z tą wiedzą? Podobno ów pracownik tłumaczył się potem policji, że sprawdzał stan oświetlenia gminnego - w niedzielę w nocy, pod domem opozycyjnej radnej.
- Nic nie zrobię z tą wiedzą. Poczekam na finał. Jeśli upoważnione do tego instytucje podejmą jakieś kroki, wówczas wyciągnę wobec pracownika konsekwencje. W tej chwili wersja zdarzeń przedstawiona przez mojego pracownika nie pokrywa się z wersją prezentowaną przez inne osoby.

- Co się tak naprawdę dzieje w łonie rady?
- To jest pęd do władzy. Tamta grupa działa w taki sposób, że zawsze musi być jakaś ofiara. Pierwszą ofiarą był urzędnik, który prowadził ze mną kampanię wyborczą. Odszedł. Potem znaleźli następną ofiarę, radnego, który był animatorem na orliku. Kolejny był były przewodniczący rady, a później skupili się na mojej zastępczyni. Ciągle musi być ktoś, kto jest na celowniku.

- W tej chwili biuro rady obsługuje pańska zastępczyni. To bardzo kontrowersyjny i krytykowany układ. Zamierza go pan utrzymać?
- Nie zrezygnuję z tego, bo to bardzo doświadczony pracownik. Pani Aneta Usyk pracuje od 12 lat i nigdy żadna instytucja zewnętrzna nie miała cienia uwag do sposobu przygotowywania przez nią dokumentów. Poza obsługą rady czuwa też nad sprawami wyborczymi. A to, że się komuś nie podoba albo że ktoś widzi przeciwwskazania ... Nie zmienię tej decyzji do końca kadencji. Tym bardziej, że zgodnie z obietnicą wyborczą przez pierwszy rok w ogóle nie zatrudniałem zastępcy . Dopiero po tym czasie zgłosiłem wolę powołania zastępcy i rada się zgodziła – pod warunkiem, że zastępca zajmie się też biurem rady. No, a po miesiącu im się odmieniło i zaczęli walkę.

- Omal się nie wywróciliście na wdrażaniu nowego systemu śmieciowego. Sołtysi zagrozili radzie organizacją referendum gminnego.
- Nie. można było otworzyć przetargu na usługi śmieciowe wcześniej, jak 9 maja. Groziłoby to konsekwencjami w KIO. Przyjęliśmy więc kalkulacje przed wyłonieniem usługodawcy, z taką opcją, że je będziemy dopracowywać. Przyjęliśmy stawkę 13,95 zł od osoby i
taka informacja poszła do ludzi. Mamy w gminie 5700 mieszkańców i ok.1700 gospodarstw. Podzieliliśmy ilość mieszkańców przez gospodarstwo i wyszła średnia wielkość rodziny 3,3 osoby. Przemnożyliśmy te 13,95 przez 3,3 i wyszło 46 zł - średnia cena śmieci od gospodarstwa. To mieszkańcy na zebraniach większością głosów przyjęli, że ustalamy stawkę od gospodarstwa domowego, a nie od osoby.

- Tylko, że później do ludzi trafiła deklaracja śmieciowa, na której nie było tych prawie 14 zł, a 28 zł. I stąd wzięły się głosy: pan wójt wprowadził nas w błąd.
- Tak. Już tłumaczę, dlaczego. W marcu pojawiła się nowelizacja ustawy śmieciowej, która dopuściła stosowanie widełek cenowych. Wcześniej nie było takiej możliwości. I teraz mogłem zastosować widełki - ale cały czas się obracaliśmy w kwocie 46 zł. Jeśli jednym zabierałem, to innym musiałem dodać.

- Pan się powołuje na rachunek ekonomiczny i przepisy, a zwykły Kowalski poczuł się oszukany. Bo z 14 zł zrobiło się nagle 28 ...
- Ale nigdy nie było stawki 14 zł! Tylko na pierwszym spotkaniu z mieszkańcami daliśmy ludziom wybór: albo 14 zł od osoby, albo wyższa stawka od gospodarstwa. I ludzie, niemal jednomyślnie, opowiedzieli się za stawką od gospodarstwa. W tym momencie propozycja 14 zł od osoby przestała istnieć; stała się tylko składnikiem naliczania stawki dla gospodarstwa.

- Wszystko sie zgadza - tylko, że w przypadku gospodarstwa jednoosobowego mamy tak naprawdę do czynienia ze stawką od osoby.
- Tak to można interpretować, choć powtórzę, że w uchwale nie ma stawki od osoby. Po tym już tylko spokojnie czekaliśmy na przetarg, żeby ustalić stawki opłat w odniesieniu do rzeczywistych cen usług.

- Oczekiwanie nie było wcale spokojne, bo ludzie zaczęli wam robić rewolucję.
- To nie mieszkańcy. Ludzie to nie oszołomy, Ja złożyłem publiczne przyrzeczenie, że nie dam nikomu krzywdy zrobić i jak tylko pojawi się szansa na to, żeby stawkę obniżyć, to tak będzie. Bo w takim miejscu musi działać ekonomia, a nie polityka. Niestety, pani radna ze swoją grupą weszła mi przy okazji śmieci w politykę. I dlatego na ostatniej sesji ucięliśmy ten pęd do władzy, bo to już było nie do wytrzymania.

- W tej chwili przygotowywane są nowe stawki, niższe od tych, które wcześniej założyliście.
- Po przetargu mogliśmy wypracować pewne oszczędności. Teraz mogliśmy ustalić stawkę bazową na poziomie ok. 12,20 zł. zamiast wcześniejszych 13,95 zł. Postanowiliśmy też zamiast trzech kategorii gospodarstw domowych wprowadzić cztery kategorie: 1-osobowe, 2-osobowe, 3-4-osobowe oraz 5-osobowe i powyżej.

- Czyli bardziej elastycznie.
- Gospodarstwo 3-4-osobowe zostaje przy tej samej stawce - 42 zł z kompostownikiem.
56 zł zapłaci gospodarstwo 5-osobowe, 32 zł gospodarstwo 2-osobowe, a gospodarstwo 1-osobowe 19 zł. U nas, w tych 19 zł, jest już policzona dzierżawa pojemnika posortowniczego i stojak z workami. Jak odejmiemy koszta wyposażenia, to będziemy gdzieś w granicach 15 zł w przypadku gospodarstwa jednoosobowego.

- To będzie mniej więcej średnia wysokość opłat w sąsiednich gminach.
- One się kształtują od 12 do 14-15 zł od osoby. Nie odbiegamy od średniego poziomu,

- Co z tymi wszystkimi, którzy w różny sposób wyartykułowali na deklaracjach swój sprzeciw; powypisywali sobie swoje własne stawki albo napisali, że się nie zgadzają na propozycje gminy?
- Dla nas najważniejsza informacja to jest liczba zadeklarowanych mieszkańców w danym gospodarstwie. Wszystko inne można zwyczajnie zaparafować . Tam, gdzie będą wątpliwości, będziemy poddawać złożone deklaracje konfrontacji, wykorzystując co do tego wiedzę sołtysów czy innych osób. Przy czym mieszkańcy nie będą musieli przyjeżdżać, żeby nanieść korekty. To urzędnicy zadbają, żeby dotrzeć do mieszkańców i zdobyć ich podpis.

- Sołtysi będą agentami gminy?
- Nie, nie. To nie chodzi o to, żeby robić szpiega z sołtysa, tylko o to, żeby budzić wśród ludzi postawę obywatelską. Ludzie muszą zrozumieć, że nierzetelnie wypełniając deklarację, narażają automatycznie innych na wyższe koszta. Podanie nieprawdziwych danych wiąże się przecież z odpowiedzialnością karną.

- Czy w tej chwili, bogatszy o doświadczenia ostatnich miesięcy, wprowadzałby pan reformę śmieciowa w taki sam sposób?
- Tak.

- Rozumiem, że nie było pana zamiarem wprowadzać nikogo w błąd czy podawać nieprawdziwe informacje?
- Ależ skąd! Ja. nie piastuję funkcji wójta po to, żeby robić ludziom krzywdę! Cały czas powtarzam, że nie przyszedłem do gminy do pracy, tylko na służbę.

- To dlaczego nie chcieliście pochylić się nad kontrpropozycjami byłej przewodniczącej rady, która przygotowała własne projekty uchwał śmieciowych?
- Bo to się miało nijak do ekonomii. To była tylko polityka. Ja 20 lat prowadziłem działalność gospodarczą; wiem co to są pieniądze i wiem, na czym polega zatrudnianie ludzi. Jak się nie obejrzy każdej złotówki z dwóch stron, zawsze są później problemy.

- Dokonał pan merytorycznej oceny tych alternatywnych uchwał czy po prostu założył, że nie mają one racji bytu?
- One były wprowadzane tylnymi drzwiami, bez wymaganych opinii. Chodziło tylko o to, żeby wykazać, że "my zrobimy to lepiej niż wójt". Przekonałem większość radnych, że tamte propozycje, nijak się miały do rzeczywistości. Ustawa jest jednoznaczna – system musi się samofinansować, a w tamtej 'propozycji wyliczenia się nie bilansowały. Musielibyśmy
dopłacać, a to byłoby wbrew prawu.

- Jak pan sobie wyobraża dalszą współpracę z radą, już po odwołaniu z funkcji B. Karnaś?
- Do tej pory mnóstwo energii i pracy szło na marne, bo każdy nasz pomysł był obalany, czy to na komisjach, czy na sesji. Na zasadzie: nie, bo nie. Najlepszym tego przykładem jest budynek po byłej manufakturze w Henrykowie. Obiekt się wali. Ministerstwo przyznało nam 85 proc. dofinansowania na remont, przy 15 proc. wkładu własne go. Niestety, musiałem podziękować ministerstwu, bo rada nie dała zgody. To nie był jedyny przypadek działania na szkodę gminy, za którym stała była przewodnicząca rady ze swoją grupką. W tej chwili, po odwołaniu, będę miał dużo większy komfort pracy.

- Groziliście byłej przewodniczącej prokuraturą. Będzie ciąg dalszy?
- Treść uchwał, które była przewodnicząca zamierzała przedstawić radzie, została zmieniona już po zaopiniowaniu ich przez radcę prawnego. Myśmy to zgłosili prokuraturze jako podejrzenie potwierdzenia nieprawdy. Autorka uchwał będzie się musiała z tego tłumaczyć. Kancelaria prawna dokładnie wypunktowała wszystkie nieścisłości. Tam były dwojakiego rodzaju problemy: część uchwał w ogóle nie była zaopiniowana, a część została zmieniona już po tym, jak zaparafował je radca. I dlatego rada nie zajmowała się tymi uchwałami w ogóle.

- Dziękuję za rozmowę.
Katarzyna Matla


Źródło: "Nowiny jeleniogórskie" Nr 23, 4 czerwiec 2013.
26 06 2013


 



AKTUALNOŚCI

Wielkanocny teatrzyk „O tym jak jajko pisanką zostało”.

OGŁOSZENIA

Informacja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowalnego w Lubaniu

RADA GMINY

Odbyła się XXIV Sesja Rady Gminy Lubań

GOKiS

Nauka gry na gitarze